To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzależnienia - Forum -
internetowe grupy wsparcia dla zmagających się z nałogiem i ich bliskich

Bezchmurnie - Świadectwo i natręctwa

tales - 01-11-2016
Temat postu: Świadectwo i natręctwa
Witam wszystkich,
jestem kolejną osobą, której marihuana wyrwała kilka lat życia. Niewinna marihuana, miało się zdawać. Mam 26 lat, zacząłem popalać w wieku 20. od 2010 i co raz częściej i częściej, apogeum trwało od 2013-2015, prawie 3 lata. Zaliczyłem kilka bad tripów.

Zawsze byłem osobą nostalgiczną. Dużo w życiu przeszedłem. Rozwód rodziców, odrzucenie mnie przez ojca, przemoc domową ojca wobec mnie, poniżanie, chorobę babci oraz śmierć dziadka, który zastępował mi tatę. Miałem przez to problemy z nerwami, myślałem, że marihuana pomoże, jednak ona raczej pogorszyła sprawę. Nie chce zwalać wszystkiego na nią, bo sam już nie wiem co wywoływało u mnie dziwne stany psychiczne, może moje predyspozycje genetyczne, a nie marihuana, w każdym razie zbiegło się to wszystko z jej zażywaniem.

Zachorowałem na depersonalizację i derealizację w 2011 roku, nerwicę natręctw (natrętne myśli o śmierci, przemijaniu, starzeniu, że w sumie nic dobrego w życiu mnie już nie spotka), zaniżona samoocena, izolacja, anhedonia, nie mówiąc już o kłopotach z pamięcią. Mimo to, skończyłem dwa kierunki studiów, mam dobrą pracę i perspektywy na przyszłość, chociaż ten okres (mam wrażenie) zarysował w pewien sposób moją psychikę. Jest mi z tym źle.

Ciężko mi stwierdzić, czy jestem uzależniony, bo odciąłem się od towarzystwa i nie odczuwam potrzeby zapalenia. Jednak zmiany psychiczne we mnie jakieś zostały. Myślę, że przerąbałem około 4 lat życia na nią (dobrze, że nie 14). Chociaż ruminacje (natrętne myśli) czasem wracają: głównie jeśli chodzi o mój wiek: że jestem już stary, że nic mi już nie wypada, że to co najlepsze za mną. Dziwne jest to, że one się pojawiają i są takie same niezależnie od wieku. Gdy miałem lat 23, również takie posiadałem. Teraz wydaje mi się to komiczne, ale jednak tak było. Czasem to dla mnie trudne. Nie wiem czy to przez marihuanę, czy przez moją osobowość. Ogólnie marihuana trochę pomagała, ale widocznie wyrządziła więcej złego niż dobrego.

Czy Wasze ruminacje są podobne? Jak sobie radziliście z tymi natręctwami, jeśli je mieliście?

Marian - 11-11-2016
Temat postu: Marihuana a natręctwa
osobiscie mialem natrectwa i tiki juz od malego. Tez skonczylem studia, dobrze zarabiam, mam dzieci, zone itp. To uspilo moja czujnosc. Kiedy nie dawalem juz rady unosic na swoich barkach wszystkich obowiazkow, oczekiwan i presji otoczenia zaczalem palic, rowniez myslalem ze mi to pomoze.

Obecnie nie pale juz 6 miesiecy ale mysle o tym praktycznie kilkadziesiat razy na dzien. Pozytyw jest taki- jak palilem ruminacje niszczyly nie tylko moj high, ale takze utrudnialy zycie na trzezwo (jak nie palilem) do tego stopnia ze wyladowalem u psychologa. Przy okazji rozwiazalem kilka osobistych spraw ktorych nie bylem swiadomy do tej pory, jednak dopiero bo odstawieniu palenia ruminacje staly sie mozliwe do opanowania. Mysle ze jaranie nie jest dla slabych psychicznie i z przejsciami

Podsumowujac, palic- nie pale. Ruminacje, natrectwa, sa takie jak byly przed paleniem, wiec wrocilem do punktu wyjscia i nie jaranie nie pomoglo mi w ogole, choc brakuje mi go, to jesdnak z tylu glowy mam ciagle schizy jakie to u mnie wywolywalo do tego stopnia, ze juz nawet jak zapalilem to nie potrafilemsie cieszyc, tylko w kolko moje pmysli zapetlaly sie wokol czegos kloptliwego i nie potrafily sie od tego oderwac. Ciesze sie ze to zrozumialem i w pore sie wycofalem. Niestety chec zapalenia jest nadal silna mimo tylu miesicy abstynencji, jednak ja nie mam zamiaru sie poddawac bo doskonale pamietam jak czlowieka potrafi to zniszczyc, zero radosci z zycia.

A jesli chodzi o same natrectwa i rozkminianie czy nie powiedzialem czegos za duzo, czy ktos zle tego nie odebral to mam dokladnie tak samo. Staram sie walczyc ale jak do tej pory sie nie udalo.

tales - 27-11-2016

Marian, witaj, cieszę się, że odpowiedziałeś w moim temacie.

Jak pisałem wyżej, posiadałem natręctwa od około 2011, apogeum 2013.
Paliłem dużo zielska, w sumie nawet nie wiem co to było, towar był zawsze załatwiany na gwałt, obojętne kto był dilerem. Zawsze byłem osobą wrażliwą, niezbyt silną psychicznie, często towarzyszył mi lęk i niepokój, zdałem sobie sprawę, że zielsko zwiększało doznania tego niepokoju i lęku i poczucia wyobcowania. To bardzo źle wpłynęło na moją psychikę. Marian, jakie miałeś ruminacje, jeśli mogę zapytać, czego one dotyczyły? U mnie zaczęły się dot. śmierci, przemijania i starości. Miałem jakieś lęki przed przemijaniem, poczucie zmarnowania młodości/czasu, nieodrobienia wszystkich lekcji młodości itp. Każdy włos, który mi wypadł i każda zmarszczka (a każdy je ma poprzez mimikę w odpowiednim świetle) wprawiał mnie w złość i frustrację, to potęgowało natręctwa i tworzyło się błędne koło. Faktycznie, jaraniu towarzyszyły wydarzenia życiowe dość nieprzyjemne - rozwód rodziców (jestem jedynakiem), choroby nowotworowe w rodzinie, śmierć bliskiej osoby, a także niepowodzenia w życiu osobistym i uczelnianym. Jaranie potęgowało (nie do końca byłem tego świadom) negatywne doznania, poczucie pustki i samotności. Nie mówiąc już o głębszym poczuciu derealizacji i depersonalizacji.

Temat natręctw w 'okresach trzeźwości' pomiędzy paleniem bardzo mnie ciekawi, jeśli ktoś takowe miał, może podzielić się też doświadczeniami.

Marian - 31-05-2017
Temat postu: natrectwa
witam, ja już 13 miesiecy bez chmurki, natręctwa coraz mniej wyrazne, choc jakies sa ale to juz nie kwestia MJ a psychologiczna, jeszcze zanim zaczalem palic. Generalnie rzucenie palenia zdzialalo doslownie cuda, jestem szczesliwszy, spokojniejszy i nie mam negatywnego myslanie ktore gdy palilem nie dawalo mi zyc. Pozdrawiam.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group