To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzależnienia - Forum -
internetowe grupy wsparcia dla zmagających się z nałogiem i ich bliskich

Bezchmurnie - To cos wiecej niz nadzieja

człowiek - 29-01-2008
Temat postu: galopem przez może zdażeń...
szkwał myśli i nieślubnych skojazeń głowę mą opętał i tak pominę kilka faktów z życia zaczerpniętych,bo nie sen wywołac pragnę ,a jeno ciepłotę odbioru mej skromnej osoby.
Marihuana nie jest mej drogi krzyzowej, po przez narkotyki i środki odurzajace, poczatkiem, przewaliło sie przezeń tabunów mrowie,kaleczac ,raniac,niszcząc, lecz ta niewinna zieleń i kusa figóra pozostała po dziś dzień ,choć od dnia wiadomego nie spozywam i jak wczesnie nadmieniłem zamiaru takiego nie posiedam. Jak wiekszość z palaczy tak i ja mam ten sam początek, spotkanko, radowanko,jaranko i spanko.Niestety rzeczywistości nie sposób modelować niczym opowiadania,scenariusza czy bajki,tu wszystek czeka nas i nic nas tu czeka,więc jak rozlana po szybie woda mknąca po jej gładkiej powierzchni swobodnie i z wdziekiem,tak i mnie owe zaczadzenie wpadło słodko do organizmu,umysłu i nie tak łatwo jak sie zdaje odejdzie,to wiem.Nie myślcie,ze pozjadałem wszystkie rozumy,prawie wszystkie,a jak wiecie prawie robi wielka róznicę.Temat abstynencji przerabiałem na trzech róznych poziomach,ten jak mniemam jest najtrudniejszy,poniewaz jego obszar zajmuje sporą połać mojego żywota.Od podwórkowego smieszku,po samotne kilku dniowe wyprawy z panią z ZIELONEGO STAWU w karkonosze,rowerem,piechotką , przebiegniecie Uwaga!!!Maratonu górskiego,po żałosne utraty kontroli nad ciałem w miejscach bardzo publicznych,na szczęscie noca,zasypianie w miejscach najmniej do snu odpowiednich,po chwiele, w KTÓREJ CZAS NAJWYŻSZY KRZYKNĄĆ dość. to maleńki skrócik moich cierpień i złudnych radości,które bezpośrednio wynikaja z palenia tej niewinnej rośliny. nie mogę spać,a propo wyspy,to ta obok na zachód w mieście ,które ma niechlubną sławę ,a jakie to miasto moze w przyszłości zdradzę,chyba że ktos mnie uprzedzi. pozdrawiam ,ściskam, życzę dobrego Wam wszystkiego .

człowiek - 30-01-2008

zmęczenie mnie zmozyło i do łoza wypędza,nie palę ,mysli o paleniu nie mam ,naprowadzam,a przynajmniej podejmuje sie takich prób,na odrzucenie przez bliskich mi kolegów palenia,zobaczymy jakie będa efekty,przy dobrej argum entacji mogę odnieść lokalny sukces,kto wie.Raz tylko i niesłusznie rozsierdziłem sie na serducho moje kochane,przeprosiłem,chyba było wybaczone.Mam nadzieje ,ze mój mózg n ie jest bardzo zniszczony , bo bardzo jego funkcje będa mi potrzebne.pozdrawiam i dobrego wszystkiego ciao
domberone - 31-01-2008

Cze Człowiek wszystko będzie orajt, najważniejsze że na barykadzie i pamiętaj jeśli jesteś blisko ze swoimi ludzmi to pogadaj z nimi szczeże, czemu się oddalasz i dlaczego to takie ważne. wiem po sobie, ze częś znajomości nie ma racji bytu jeśli się nie dzieli tych samych wrażeń. Ludzie mają tendencje do szufladkowania innych tak też robią se sobą i swoimi '' bliskimi'', a życie ma wiele barw. Ciężko jest jedynie wyjżec bez strachu poza swuj odcień szarości. Więc jedni odpadną inni zostaną, a jeszcze inni dojdą. Nie wiem jak daleko pani z zielonego ''stafu'' zabrneła w Twej psyche i jak bardzo odzczówasz strate części siebie której pozbyłeś sie zamykając przed nią wrota bytu, wiem tylko że najważniejszą żeczą pod słońcem jest poczuc siłę i wytrwac na stanowisku. Masz przecież tę najbliższą Ci osobę przy sobie. Po przejściach z ganją nie wszyscy mają tyle szczęścia. Mało która wygrała z taką rywalką. Zresztą wszyscy wiedzą, ze Przyjaciół poznaje się w biedzie.
Pozdro z bezchmórnego Amsterdamu.

domberone - 31-01-2008

Trochę o mnie ; nie kopce już 6 tygodni i muj świat powoli zmienia się na lepsze. Zaczołem naprawiac sprawy nękające mnie od dwóch lat. Spłacam stare długi bo pracuję jak nigdy. Właśnie wziołem się za dwu letnie podatki mojej zaniedbanej działalności. Cwiczę i czuję się fizycznie jak nowy według maxymy '' w zdrowym ciele zdrowy duch''. Mam przed sobą jeszcze wiele pracy i jakieś puł roku tyrki na fiskusa wyłącznie więc są cele. Normalnie jak nie ja. Wypoce to z siebie i już. Tylko ta duchowa pustka będzie utrudniac, ale i na nią znajdę kij.
Moc z Wami. ;)

człowiek - 18-02-2008
Temat postu: nie umknę przed samym sobą...
narkotyki, jak myslałem będą doskonałym lekarstwem na moją innośc , nie jak by ktoś myślał lepsze , lub gorsze pojęcie siebie ,a inne, myślę że w niektórych relacjaj ze światem bardzo inne, tak bardzo , jak mocno wypychało mnie na manowce samotności,wolności,beztroski i swobody...niestety ze sobą samym sie nie wygra, a poszukiwanie na siłe autorytetów nie pomaga,a pogrąża i niszczy to, co jest w nas najdroższe, mianowicie ORYGINALNOŚC!!!!Srodki odużające miały by odskocznią, jak to z reguły sie nie tylko w mym życiu miało, od szarzyzny dnia codziennego, mnie natomiast pozwalało więcej spędzac czasu z samym sobą, lecz nier sobą po prawdzie,a człowiekiem i całą jego trescią zniekształconą, zamroczoną intelektualnie przez bagno jakim siebie częstujemy.Nie mam w zamiarze pisac obelzywie wobec roznych srodków, które niszcza i pogrązają, choc namawiac do samounicestwiania siebie tez zamiaru nie posiadam .Nie palę dwadzieścia trzy dni i jestem przygnębiony nie brakiem trawska, wręcz przeciwnie!! obrzydza mnie sama jeno myśl ,choc pokus miałem kilka i okazyj , to jednak dzielnie palące towarzystwo w pospiechu opuszczałem życzac miłej zabawy i wytrwałości w zapamiętyweaniu swego życia, tu były chwile dla znajomych rozterki, bo przecież nie kłamałem poruszając temat pamięci.Młodszym kolegą palącym długo , a liczacym zaledwie dzwie dziesiątki latek odradzałem palenia , rożne napotykając przeszkody, najczęściej jednak mieściły swe zródło w ciałach i umysłach troszku starszych weteranów od tych młodszych rzecz jasna, smiech, skromne szyderstwo nie wiara i....czasami poważne rozmyślunki nad tym problemem, lecz szybciutko ginęły w dymie dzadzy.Trwam , chc moje zycie wchodzi w trudny okres, nie mam mieszkaniawłasnego i dlatego pracuję za granicą, powinienem podjac delikatne ,aczkolwiek stanowcze kroki w stronę kredytu mieszkaniowego i jesli ma ktoś choc troszkę ochoty i trochu więcej jak troszkę wiedzy na ten temat bardzo proszę o kontakt.JESTEM Z WAMI TRZEZWI PALACZE I CI KTÓRZY CHCĄ BYC TRZEZWI I CI , KTÓRYM PRZECIĄGA SIE TRZEZWIENIE, A WALCZA.JESTEM SERDUCHEM Z WAMI .WASZ CZŁOWIEK JUŻ NA WIEKI BO DZIEIMY TEN SAM CHOLERNY LOS, NASZ LOS, TO NASZA WIELKA WALKA O WOLNOSC I O ZYCIE,ZWYCZAJNIE LEPSZY SWIAT PAPA I DO PRZECZYTANIA
człowiek - 18-02-2008

JESTEM OBECNIE W pOLSCE i całkiem dobrze abstynencja mi się wlecze, ponieważ niczego w tej materii przyspieszyc sie nie da ot co, kilka małych ekscesów nerwowych i tylko jeden sen z maryska , niestety tą do palenia.Dziewczyna ma dzielnie mnie wspiera i to jest dla mnie weażnę, że mnie akceptuje z moim problemem , moją walka , jak sami wiecie nie łatwą , ważne jest również aby nie kreowa się na męczennika, to dodaje sił .to na tyle papa idę łapac motyle, ważki i ropuchy aby nie byc głuchym... papa
człowiek - 19-02-2008
Temat postu: droga pod siebie bita...
witojcie!!! gdy przez jeszcze spiace powieki przebija sie uparcie jaskrawosc dnia, a umysł mimo biegajacych migotek sennych zorientował sie w sytuacji i momęcie przebudzenia napawa mnie nie smaczny, lecz nie katorżniczy stan watpliwosci i słabości, choc sił pewnie do uczynienia nawet najśmielszych realizacji można by zaczerpnąc chocby z łaki zioelonej, to jednak smutek i zal czają się w zakamarkach beztroskliwoscki, tak zadko mnie obejmujacej, i dobrze, taka myśl mnie sie nasuwa.
Wiele pasji zyciowych , które własciwie są memi towarzyszkami od niemalż urodzenia zatraciło swą naturalna barwę , smak...lecz ja sie nie poddam, to naturalne , że gubimy po drodze życia wiele skarbów, któresmy nagromadzili w tejż nie łatwej wędrówce, lecz czesc z nich jest jako krew i kośc, serce i mózg, bez nich nie jest juz się tym czym sie jest, a wszelkie ich unicestwianie , to egzekucja na samym sobie, tak jha odnosze się do owego zagadnienia od strony swego życia, bo przecież to jam jest nosicielem siebie i znawcą własnej sztuki tworzenia i zagłady, lecz dośc juz niszczenia, czas najwyzszy jako budowniczym się zrodzic .Zyciowego powątpiewania nie brak mi, a jest tego główną sprawczynia moja głupota i działanie THC, prawdopodobnie , jesli ten związek utrzymuje nas w działaniu tak długo po odstawieniu, to prawdopodobnie zanik jego ilosci odczuwalny jest , albo zwyczajnie wmawiam to sobie, ale tak właśnie czują to me receptory samopoczucia. nio to papa

domberone - 20-02-2008

Hej tak króciutko, dziś 2 miechy bez i lekko z tym jak holera. Trzym się Człowiek.
człowiek - 06-03-2008
Temat postu: pod rekę z imieniem swej katastrofy...
nie jestem tylko pesymista, nawet pełnym sie nazwac nie mogę optymistą, ponieaż... tak to moje Ja dziwaczne i z lekka wypaczony charakter, ale czy ludzmi? przezyciami? napewno to drugie, lecz w tem kryteria zmiany zakleszczaja sie na spirali obłedu jaki przez bez mała dziesięc lat, jasli rozchodzi sie o "m" serwowałem do obiadu i kolacji, sniadania i podwieczornej strawy, we snie i na jawie(na emzecie też hihi) i tak teraz plącze się w błedach i nieodpowiedzialnościach decyzyjnych, których , jam to nie chwalac się , twórcą sie stał i jam to niestety uczynił. Ale dosyc juz!!!! nie mam czasu aby marnotrawic kazde , choc najmniejsze jegoz czastki na światy z niebystrej komnaty, lochu jakiego, ułudom podkrapianego. Niestety czas nie tak szybko rany leczy i nim ostatnia przestanie krwawić , a blizna mniej widoczną sie stanie, nie jeden deszcz, nie jeden słonca promien spadnie na umecząna głowę by wreszcie i nareszcie dostrzec w barwie prawdziwej swoja twarz, usłuszec rzeczyswisty głos swój i zrodzić myśl tak czystą , jaka nie byla przez dziesiec i wiecej lat... o tem marzę, o tym snie i choć dzis kolejna pokusa mnie napadła z nienacka, nawet si nie zwróciłem w jej stronę, bez pretensji, bez obrazy i urągliwego spojżenia , odszedłem życzac dobrej i smacznej zabawy.... do czasu. To już trzydziesty ósmy lub dziewiaty, nawet nie wiem dokładnie , który to dzien jak na tą chwile owy przelicznik jest dla mnie nie istotny to dopiero taki czas, a moze i aż. papa do nastepnego napisania.
człowiek - 07-03-2008
Temat postu: trudno jest zyć i rudno jest umierac...
zabiłem piekno młodzienczych lat swego życia, choc parłem każdej nieomal w nim chwili z entuzjazmem i gorliwoscia zapomnialem o błędzie, który jako ciecz rozlana pod butem zostawia slady, a nie twierdzę , że to jest woda, a owe slady dopiero dziś w smrodzie i kleistości swej , są jakoby upior , co juz nie jako fizycznośc, a wrecz koszmar senny wlecze sie i dech zapiera, usmiech z twarzy gasi, zatraca kolor oczu i blask w nich przez żywotnośc wpojoną... przegrałem bitwę z samym soba, a nie potrzebnie wybierałem sobie siebie samego za wroga, niepotrzebnie wogóle wróg był jaki porzadany i to jest równiez falsyfikat mojej prawdziwości, gdzie nie ma dyjabła i aniołow ,a jest przekleństwo człowieczenstwa, w którym piekno jako kat się jawi , a zło w szaty odziane bystre do tanca zaprasza nucąc przy tem dzieciece kołysany i takem ja w te sidła popadł jedną reką własną zatrzaskujac potrzask, a drugą o ratunek proszac przygodne kamienie, lecz one choćby nie wiem jak wielce sie wyraziły siła swej woli nie pomogą, a wiecej pomóc by mogły, gdyby jako kwiaty stały, boć to człowiek nawet sam nie jest w mocy dopomóc sobie. I tak gnije w pocieszeniu ducha, ża serce jeszcze bije, choc juz konczyn brakuje, choc oddech jakby stół płaski, to jeszcze tchnień tych maskarady sil dodaja, takem soba umeczony i czy nie lepiej byłoby muchą być , co po cudzym żarciu w natretności swej łazi? nizli człek jako pan i władcy przykład ziemskiego we własnej breji sie maże, tapla i pluska jakby z krynicy jakiej do do balii pozyskał wode. Tylem dziś wart ile kot napłakac jest w stanie, a napłakać potrafi jesli człek w jego odzieje sie skóre, lecz to juz nie kot, a oszust właśnie i takim to oszustem przez tą podłość życiem co się zowie byłem ja sam dla siebie i bliskich, przyjaciół i tych w mej niełasce bedacych z listy, takem był i z takim teraz to ktoś kto ma we mnie swe dziecię teraz kąty we mnie dzielić bedzie, a ja nie wiem juz kim oni są, wiem jesno ze juz nie wiele wiem, że to jest maskarada jaka i spektakl niesmaczny. a tak , teatr jakby i to bez mego wgladu w scenariusz, bo go nie bedac w sobie napisał i teraz nie tylko nie wiem o czym przedstawienie, to nie rozumiem na cholere to sie tu odgrywa!!! Nie mam swego kata, obecnie nie mam zatrudnienia, miałem plany , ambicje, marzenia, wiele marzen, dziś wiem że wiekszość z nich to falsyfikat, bo zdazały sie chwile , w którym byłem wszystkim, a tetaz wiem ze to było nic tak prawde powiedziawszy. Watpię (zreszta nie od dziś) w sens zycia jesli to bagno nazwac mozna zyciem, ale wiem że nie jest ażtak zle, jak zle jest milionom, miliardom istnień na ziemi , nie tylko ludzkich. Jestem pogubiony we własnych, niedawnych błedach i n iepowodzeniach, niegdyś silny psychicznie dziś słabszy o tuzin miar siły, lecz wiem że to trudny okres , okres ABSTYNENCJI działajacej nie tak radośnie , jak mozna by zakładać, lecz opornie i cieżko, ujawniając połacia zniszczonego terenu, spokojnie , jakbyna wycieczce seniorskiej wyłania sie spod mazi dymu krajobraz zapomniany, bo jakże dawno juz nie był odkrywany, tulony i obdarowywany troska, przeciez to ląd o imieniu moim i tylko moim,nawet jesli takich imion jest miliony, to istoty o taki m imieniu jak JA nie znajdzie najznamienitrzy poszukiwacz, bo nie ma drugiego JA, mojego JA i to jest własnie moja tragedyja w chwili obecnej, lecz... zbielałe płatki kwiatów na dzrzewach radośnie tkliwia się do ptasiej rodziny, niemrawo jeszcze oslepianej słonecznym światłem przebudzonej ledwie wiosny. ot co papa
człowiek - 07-03-2008
Temat postu: szaleństwo spopielałe...
nie jest to kwestyja tragiczna tylko, to równiez stadium etapowości mojego zycia, na podstawie swych obserwacji wysnułem owa tezę o etapach, które nie tyleż maja na życie wływ , lecz to własnie życie i jednakowoz MY jesteśmy modelujacym ciałem istoty własnych historyj zyciowych i , to własnie jest mój kolejny etap, trudny i niebezpieczny, bo zwatpienie czai sie w wielu miejscach i nie mowz tu o pokusie palenia, lecz zwątpienia w życie. Jesli sumiennie sprecyzować pojęcie bytu w ogóle i w kakretnym przykładzie mozna by dojśc róznych spekulatywnych wyjasnien tejz istoty, ale mowa tu nie o kimś , a o sobie. zapewne nie jest łatwych dobranie odpowiednich wyrazen dla nadania formuły swemu sensowi , swego istnienia, jest to o tyle trudne, że w opini ogólnej ma najczęściej ten sam wyraz. Tu jednak problem dotyczy nie tylko sensu ale i owocu tego pojęcia w rzeczywistej praktyce, mianowicie jesli coś robie z zamiarem osiągnięcia czegoś konkretnego, a cel nie tylko wraz z działaniem sie oddala , ale i zatraco , to czy ma sens podejmowanie się takowego czynu? po co wiec palimy? jeśli nie ma to sensu w odniesieniu do celu, to dlaczego tak łatwo wpadamy w półapkę?? odpowiedz znaja nie tylko Ci , którzy w nia wpadaja, lecz to oni odczuwaja ich skutki, niestety. naiwnoś zgubiła całe narody, skarciła do krwi wiele kultur, a teraz MY nowożytni na sadfach mądrosci naszych przodków kopiemy pod sie masowe mogiły. Brakuje mi wyzwań, a mieszkam na zielonej wyspie i chcę wrócic do kraju, choć niewiele udało mi sie uzyskac w sferze finansowej, to jednak tu własnie po raz drugi tocze batalię z "m" , ale po raz pierwszy w życiu z przekonaniem i zaangarzowaniem w pełni mych sił zyciowych czterdzieści niemalż dni, lub czterdziesci nie wiem już sam i dobrze. Jest mi się ciezko pozbierać, nie jest to łatwe, a do słabych nie należałem i nie nalezę , choć osłabłem, taki własnie wpływ ma "m" na nas i na większość z Nas, jeśli nie na kazdego(nie lubie słow tego typu) wpływ zróznicowany i odmienny, choc prowadzący do powikłan z tejż samej półki. Nie trzeba być doktorem nauk medycznych, klinicznych , lub jakich kolwiek, aby móc zagladnac w oczy upiorom z dymu pani "m". Nie dajmy sie ogłupić palacze, bo do takich juz po grób sie zaliczamy , żyjmy we wspólnej relacji, bo ryby nikt inny jak wlasnie ryba nie zrozumie w pelni , jak my ofiary samych siebie zrozumieć mozemy wspólnie. nie jest to dramatyczny apel, a troszke opózniony, własny głos zdarzenia, które trwa i ani myśli zdusic sie w poduchy. Niebawe sie odezwe , jesli nikt nie ma nic przeciwko, tak prawde powiedziawszy jesteś tu TY i TY i Ja chyba, no moze się ktos znajdzie dobrego wszystkiego
człowiek - 07-03-2008
Temat postu: otwieracz do umysłu poproszę sztuk raz...
cięż ko jest ,y sie wykrzyknąć na gardło całe , aby świat cały posłyszał, lecz to sił może nie dodać, a w zwątpienie wieksze jeszcze wpędzić, chciałoby sie rzec to błachostka, nie ma problemu, ale to fikcja i bagatelizowanie poważnie dużego problemu. Wiedziałem o potyczce jaką na igraszkach z losem toczę każdego niemalz dnia, lecz w ścislejszym rozpoznaniu to bitwy wojen, w których stawką jest życie. Z własnych autapsji i dociekan , nieżadko teoretycznych , równiez na własnych odczuciach i relacjach psycho-emocjonalnych opartych, czyli w tem przypadku zródło nadajace sie do takowych badan, ze krok ludzi w uzaleznoieniu od pani "m" do samobójstwa jest jakby skinieniem oka pod swe oblicze człeka zdrowego, to sciezka która ślepo stapa sie po zanieczyszceniu własnego JA i osobowosci w pełni, ten kto twierdzi, że ma po wielu latach kontrole , tak po prawdzie sam takowej podlega i już się podporządkowuje, to niesłychane, przeciez to jedynie pani "m" , a dziś i wczoraj również wiedziałem , że posiada nad nami kontrolę w niesłychanym stopniu, a proceder kontynuowany, siłę kontroli pani"m" zwielokrotnie i tu do utraty wszystkiego zaleddie nic babiego lata. Właściwie to musze zaczac swoje zycie od niemalz poczatku, przynajmniej na pewnym poziomie, lecz walka o mieszkanie, którego nie mam ,bedzie kontynuacją tego, co zacząłem nieudolnością po spozywaniu pani"m" .Moje zyciowe pasje zatraciły w mych percepyjach postrzegania barwę należytą, ale pragne wszystek odkurzyc, posprzatać, wypełnic zaufaniem, troską. Duzo słów o tem co uczynie , a co czynie to równioez fikcja, odnosi sie to przedewszystkiem przeszłosci, choc wlecze się to za mną i ujawnia sie w najmniej pożądanym momęcie. Jest mi ciężko , bo posród ludzi czuje sie samotnie, Pani mego serca znosi strudzenie moje dziwne stany i wlecze ze mna ten bagaż i dorobek upiornosci mojej, ale może niebawem słonce dla mnie zaświeci, a wtedy Ja zaswiecę dla mej Wybranki . Trwam i ide szukać pracy, choć nie łatwe to wszystko, nie czynię starsań aby ktoś brał mnie za męczennika i ofiarę, to nie jest klucz, a sens mianowicie tkwi w zrozumieniu problemu, który wymaga nie tylko naszej uwagi , ale i najbliższego otoczenia, ponieważ zgrzytliwe uwagi równiez ciążą na plecy w tej dziwnej wędrówce po trzezwości. papa
domberone - 09-03-2008

hej Człowiek znikąd zrozumienia nie uświadczysz takiego jak wsłuchując się w swe myśli. Tylko tam jest zrudlo wszystkich ścieżek, czy jest dobrze, czy pod górę zawsze niesiesz siebie i od Ciebie zależy jaki będzie to bagaż. ja nauczyłem się ostatnio dysponowac znaczeniem wielu żeczy i sytuacji. jednym ujmuje innym dodaje w zależności od moich potrzeb takie experymentowanie i zauważyłem, że nie wszystko jest tym na co wygląda. konsekwencji negatywnych brak chodz na pewno trochę nabroiłem. szkoła życia 2. powoli też opada poziom euforii spowodowany odstawieniem i w połączeniu z świadomością drogi która mnie czeka by naprawic mój świat widzę na horyzoncie nadciągający natłok szarzyzny. ale to nic bo jest nadzieja, że coś tam czyha ciekawego co odmieni tę wizję. wiesz normalnie to pełen jestem optymizmu i energii lecz gdy siadam do pisania to wylewa się kropla goryczy i snuje tę opowieśc tak a nie inaczej. jest w nas i słońce i cień. czego więcej nie wiem. spróbujmy zdecydowac. pozdrawiam hej.
człowiek - 12-03-2008
Temat postu: a dokąd to? zapytuję
górka za górka, dołek za dołkiem, prosta za krzywą, krzywa za prosta. Nie zmiennie wszystek ulega zmianie: nastroje, słowa, depresje, zachcianki, ambitne pragnienia, wylewności uczuć, relacje i to wszystko co kazdego dnia nam towarzyszy. Zmian poptrzebuję również w kwestyjach mieszkaniowych i zatrudnieniowych(żyjemy na obczyznie, a na dodatek jestem bezrobotny hihi) ale nic to powiadam, mam swoją abstynęcję i to jest ważne. czterdzieści sześć dzdni to nie wiele, ale nie zgorzej powiadam Ja człek rogaty. papa pozdrowionka śle biedronka
domberone - 07-05-2008
Temat postu: Źyjesz Człowiek?
Hej Człowiek ciekaw jestem czy dajesz sobie radę. Dla mnie ten problem nie istnieje, pięć miesięcy bez i nawet nie pamiętam jak to było. Wszystko w normie tylko wydaje mi się , że bylem trochę łagodniejszy w obejściu i to wszystko. Pozdrawiam.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group