Uzależnienia - Forum - Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
Program do rozliczania PIT 2017 online


Jeśli wspierasz nasze działania, uważasz je za ważne i potrzebne - ZACHĘCAM DO PRZEKAZANIA 1% PODATKU na ich realizację! Szczegóły w LINKU.


Poprzedni temat «» Następny temat
moj syn i amfetamina
Autor Wiadomość
smutna mama

Wysłany: 20-11-2010   moj syn i amfetamina [Cytuj]

Witam.
Jestem matka 24 letniego tomka.
Szukam pomocy dla niego ,mysle ze jedyne co moge zrobic to tylko leczenie zamkniete.
Tomek jest uzalezniony od amfetaminy,cala sprawa wyszla 2 lata temu , gdy skonczylo sie szpitalem psychiatrycznym.
Po tym wszystkim myslalam ze jest dobrze,ze doszlo do niego ,leczy sie , chodzi na terapie,
pracuje , ma super dziewczyne,prace ....
Uspil nasza czujnosc,nas wszytkich,i wlasnie od tygodnia jest chyba w psychozie.wyzywa wszystkich ,jest agresywny,nie bede pisac bo kazdy chyba wie jak to przebiega,Mam dosc,nie chce go stracic i nie strace,bede walczy tylko musze wiedziec jak.
Mam pytanie a mianowicie co z jedo praca,jesli podejmie leczenie.
Prosze moze ktos wie cos na ten temat,czy jest jakas mozliwosc nie wiem l4,jesli mozna uratowac prace byloby dobrze,ale jezeli nie to trudno , bedzie szukal innej,teraz najwazniesze jest zeby odciac go od tego.
Poradxcie cos prosze
Smutna mama
 
 
miodzio

Wysłany: 21-11-2010   L4 [Cytuj]

Jesli jest w psychozie, to lekarz psychiatra na pewno da L4 na czas leczenia. Jesli potrzebuje detoksu - podobnie. Co do terapii stacjonarnej to trzebaby sie upewnic u lekarza. Na pewno na krotkoterminowa typu 2 m-ce daja zwolnienie (tyle trwa terapia np. w osrodku w Toruniu - jednak potem syn powinien kontynuowac leczenie w poradni).
 
 
smutna mama

Wysłany: 21-11-2010    [Cytuj]

dzieki miodzio,ale ja mysle o jakim osrodku jak Monar,ja sama juz nie wiem.
On sie leczy u psychiatry,bieze leki chodzi na terapie ale jak widzac nic nie pomaga,myslalm ze zmadrzal ale nie,od tygodnia siedzi w domu ,i klepie bzdury,wyzywa swoja dziewczyni i tak w kolo.uspokaja sie a za chwile od nowa.nie wiem to trwa juz tydzien, jestesmy wykonczeni bo z nim nie da sie wytrzymac.nie chce dzwonic na pogotowie,wolabym bym tego uniknac,bo mam nadzieje ze to minie.
ostatnio bral duzo,sam sie przyznal i teraz ma skutki.
musi isc sie leczyc,i to jest nieodwracalne,chce sie dowiedziec jak dlugie sa takie leczenia,bo kilkudniowe nie wchodza w gre
 
 
miodzio

Wysłany: 21-11-2010   praca a leczenie [Cytuj]

Praca wg mnie to w tej chwili sprawa drugoplanowa. Jesli syn sie nie zacznie leczyc to praca go nie uratuje, a mozliwe ze wczesniej czy pozniej i tak ja straci. Na pierwszym miejscu wg mnie powinno byc teraz leczenie sie syna. Terapia dlugoterminowa raczej w oparciu o L-4 nie jest mozliwa, ale moge sie myslic, najlepiej porozmawiac o tym z lekarzem.
 
 
smutna mama

Wysłany: 21-11-2010    [Cytuj]

wiem ze praca nie jest wazna w tym momencie.A jeszcze jedno , czy on sam musi zgode wyrazic na leczenie???
Musze zaczekac az mu przejdzie,boje sie tylko ze nie wytrzymam dluzej i zadzwonie po pogotowie;(to takie okropne,paranoja)
Chce porozmawiac i z lekarzem i z jego terapeuta,moze oni jakos mnie nakieruja.
Jestes ze slaska,moze mozesz mi cos polecic,jakies osrodki.
sorry pisze sama jak nakrecona,ale juz nie daje rady
 
 
miodzio

Wysłany: 22-11-2010   szukanie pomocy [Cytuj]

Wg mnie najlepsze wyjscie to kontkat z poradnia, gdzie w dluzszej rozmowie terapeuta doradzi co i jak. Z takich ogolnych refleksji to powiem, ze leczenie na sile sie nie udaje - jednak w porozumieniu z terapeuta mozna popracowac nad motywacja syna do zmiany. Nie warto tez przeczekiwac kryzysow, bo to wlasnie gdy jest zle najlatwiej czlowiekowi podjac decyzje by cos zmienic. Ja na Tw. miejscu przy silnej psychozie dzwonilbym na pogotowie bez oporow.
 
 
smutna mama

Wysłany: 22-11-2010    [Cytuj]

dzis troche lepiej,jutro idzie z rana do swojej pani doktor psychiatry,zobaczymy co zadecyduje.teraz spi ,troche sie uspokoil.Jutro zobaczymy co dalej.
Dziekuje ci Miodzio.
 
 
smutna mama

Wysłany: 23-11-2010    [Cytuj]

czy moze ktos zna Centum Leczenia Uzaleznien FAMILIA w Gliwicach??
 
 
miodzio

Wysłany: 24-11-2010   podwójna diagnoza [Cytuj]

Nikt nie odpowiada, wiec pisze, choc za wiele nie wiem. Familia w Gliwicach to osrodek znany od lat z tego, ze lecza sie tam pacjenci z tzw. podwojna diagnoza (czyli uzaleznienie + problemy psychiatryczne). Kiedys byl bardzo chwalony, jednak jakis czas temu pojawilo sie sporo uwag krytycznych, ale szczegolow nie znam (byc moze to przeszlosc i jest juz ok). Inne miejsce, ktore przyjmuje pacjentow z podwojna diagnoza to Cibórz: http://www.ciborz.eu/pl/index.html
 
 
smutna mama

Wysłany: 25-11-2010    [Cytuj]

dziekuje Miodzio.
 
 
smutna mama

Wysłany: 12-01-2011    [Cytuj]

To znow ja ta smutna mama:(
Jestem na etapie zalatwiana osrodka dla Tomka w gliwicach.To znaczy on sam chce isc,nie wiem czy mam mu wierzyc czy nie , ale juz byl na pierwszym spotkaniu i w poniedzialek jedzie na drugie i maja mu termin wyznaczy,ale nie czeka sie dlugo , jakies dwa tygodnie.
To co sie w domu dzieje to horror,jest w ciagu od prawie 3 miesiecy,nic do niego nie dociera,o byle co jest awantura,nie idzie z nim wytrzymac,strasznie sie boje ze mu sie cos stanie.No coz samo zycie.ale trzeba walczyc,choc nieraz mam ochote go wyrzucic z domu,po prostu sil mi brak,ale tak bardzo go kocham i bardzo boje sie o niego:(
 
 
Sarnaa3
walcz a wygrasz:-)

Wysłany: 14-01-2011    [Cytuj]

witam!
wiem dobrze o czym piszesz ja jestem żoną uzależnionego od amfetaminy,mj i dochodził jeszcze do tego hazard.
Mój jaśnie mąż ma mame która przez wiele lat tłumaczyła i broniła go przed całym światem(nie mówię broń boże że taka jesteś},chodzi mi o to że gratuluję ci siły i odwagi że chcesz ratować syna z tego szamba,

Gdyby moja tesciowa miała tyle siły co ty to mój mąz nie byłby uzależniony od 15-stu lat a ma dopiero 30{poczytaj mój post BEZSILNOSĆ -jak bedziesz miała ochote}

GRATULUJĘ I ŻYCZĘ WYTRWAŁOŚCI
 
 
smutna mama

Wysłany: 15-01-2011    [Cytuj]

Sarno bardzo bardzo ci wspolczuje.jescze nie przeczytalam twoich postow,ale przeczytam napewno.Nie wiem jak ty to znosisz???Ja wiem tylko jedno ze tzreba walczyc,nie da sie udawac ze nic sie nie dzieje,i cieszyc sie kolejnym dniem.Dziwie sie twojej tesciowej,moze ona nie rozumie problemu,moze nie mieszka z wami i nie widzi bezposrednio co sie z nim dzieje i jak to moze sie skonczyc dla was wszystkich.
Ja walcze o niego,on mnie teraz nienawidzi , ja to wiem,ale musze go ratowac przed samym soba,bo inaczej skonczy w spitalu psychiatrycznym.Bardzo go kocham,mam go tylko jednego i nie wyobrazam sobie zebym udawala ze nic sie dzieje,
Mocno cie sciskam
 
 
smutna mama

Wysłany: 16-01-2011    [Cytuj]

Co za chore zycie,nie mam juz sily do niego.Bierze caly weekend,nie spi,wchodzi i wychodzi z domu,jutro ma jechac na wyznaczenie terminu do osrodka ,nie wiem czy pojedzie ,mam tylko nadzieje ze pojedzie
:Dzis mu powiedzialam,ze jak nie poedzie to ma sie wyprowadzic z domu.Ja nie popuszcze,nie potrafie patrzec jak sie wykancza.
BRAK SLOW..........
 
 
Sarnaa3
walcz a wygrasz:-)

Wysłany: 17-01-2011    [Cytuj]

przeszłam to z moim mężem kilkakrotnie już miał jechać na odwyk i ZONK trafiał w ciąg.

nIe chcę mówić że to dobre wyjście żeby się wyprowadził ale czasami taki kop od życia może pomóc.Znam człowieka którego matka wyrzuciła z domu bo był alkoholikiem przez kilka lat żył na ulicy aż znalazł się ktoś kto podał mu rękę i wyszedł na ludzi.Z matką spotkał sie tez nie odrazu i pierwsza rzecz jaką zrobił to podziekował jej za to że go wyrzuciła i że nie dawała sie gnębić przez niego i straciła dorobku życia.Teraz jest bardzo bogatym człowiekiem i pomaga takim ludziom jakim był sam kiedyś

Bądż twarda i myśl nie tylko sercem ale też i umysłem,kochaj ale nie nakładaj klosza i nie chroń przed złem całego świata,wskaż droge ale nie prowadź za rączkę niech zacznie sam myślec.Mów mu że go kochasz i że wiesz że on cię kocha ale że nie sa wazne słowa bo ważniejsze są czyny.

Moja teściowa teraz zaczeła rozumieć co robiła żle i zaczyna się zmieniać ale trwało to zbyt długo i tylko siła chęci bycia trzeźwym mego męża może dać nam nadzieję na lepsze jutro.
Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki za całą wasza rodzinę
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna