Uzależnienia - Forum - Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
bezsilność
Autor Wiadomość
marg0

Wysłany: 02-08-2016    [Cytuj]

Cześć wszystkim, jestem tu nowa. Trafiłam na tą stronę "przypadkiem" i nie mogę przestać płakać.

Jestem załamana - tyle można by powiedzieć w skrócie. Nie mam już sił... Nienawidzę tej suki - trawy. Gdyby tak się dało, zamordowałabym ją gołymi rękami. Czuję się taka bezsilna... Mój mąż ciągle pali (nie wiem - codziennie, co drugi dzień). Nie upala się jakoś strasznie, ale to jest nie do zniesienia. Okłamuje mnie, kręci, byle tylko niepostrzeżenie zapalić. Oczywiście wszyscy jego znajomi też palą... Mamy dwóch małych synków...trzecie dzieciątko w drodze. A ja chyba powoli wpadam w depresję. Już sama nie wiem co jest dla mnie gorsze - czy sam fakt, że się odurza, czy to jak mnie traktuje przy tym... To się wymknęło spod kontroli zupełnie. Jak przemówić do jego pustego łba, żeby zrozumiał, że niszczy życie mi, sobie i dzieciom?
 
 
smutna123

Wysłany: 06-08-2016    [Cytuj]

Cześć Margo, a nie masz kogoś do kogo mogłabyś uciec choćby na chwilkę, żeby odsapnąć? Jesteś w ciąży, musisz myśleć o sobie i o dziecku, a takie nerwy nie działają dobrze. Bardzo Ci współczuje.
 
 
Sarnaa3
walcz a wygrasz:-)

Wysłany: 06-09-2016    [Cytuj]

Dawno mnie tu nie bylo ,niby nic sie nie dzialo ale działo się dużo.Jestem teraz znowu w bezczynnosci i powrocie do zera.Pomimo tego ze rozstałam się z adamem to sie nie rozstałam,mam drugiego partnera też alkoholika ale trzeźwego od 4 lat ,nie chodził na żadne terapie i wiecie co nie potrafie z nim rozmawiac jest tak ograniczony i tak święcie wierzy w to że to że nie pije jest super ,że nic nie zamierza dalej robic nie ma ambicji zainteresowañ nie chce widziec swoich błędów nic poprostu nic.Czasami zastanawiam sie o co mi chodzi czego ja chce,dlatego tez szukam terapeuty indywidualnego i zaczełam chodzić na al-anon .Potrzebuje pomocy bo zastygne w bezczynnosci i wróce do tego co by£o.A Adam rsz popija raz nie ,próbował popełnic samobójstwo (jak go ktos odcioł to jeszcze okradł i wracał do miejsca zamieszkania bez butow kady i ortezy na rece,jak pech to pech) ale ta wiadomosc nie zrobiła na mnie jakiegos większego wrazenia _moze dlatego ze go okradli dodatkowo_nie wiem ide na terapie koniecznie
 
 
smutna123

Wysłany: 07-09-2016    [Cytuj]

Idź koniecznie i życzę Ci aby się z tej bezczynności wyrwała i była szczęśliwa. Ja też chcę wrócić na terapię, bo nie przepracowałam wszystkiego, co mnie gryzie, a co wypływa, gdy do pełnego szczęścia już niewiele brakuje.
 
 
Proca

Wysłany: 19-09-2016    [Cytuj]

margo0 Ty jesteś ważna i Twoje dzieci.Idź na terapie.Ona pomaga poukładać sobie ważne kwestie.Zdystansować się.Zobaczyć, jak nasi partnerzy, mężowie w objęciach maryhy potrafią nami bezwstydnie manipulować. Terapia otwiera drzwi przed którymi jest wybór, razem lub osobno, ale jest i wiesz nad czym można pracować. Co zależy od Ciebie a co od niego i pozwala zrozumieć, że możesz się od tego odciąć i decydowac. U mnie po terapi mąż zapalił po 8 miesiącach to g*wno pie***one i oczywiście wypierał się jak idiota.A;e dzięki teraz mam większy dystans, chociaż nadal musze się jeszcze wieeeele nauczyć. Powoli też nie mam siły i zastanawiam co dalej, czy warto się tak męczyć. Wiele wytrwałości Ci życzę i trzymam za Was wszystkich kciuki.
 
 
Sarnaa3
walcz a wygrasz:-)

Wysłany: 06-01-2017    [Cytuj]

Witajcie
Własnie zakończyłam 2stycznia całkowicie 6letnią walkę a życie z adamem ,rozstaliśmy się w kłótni ,adam znowu pije i ma wszystko i wszystkich w dupie
Zaczynam nowe żcie wracam na terapię na nawroty osób współuzależnionych
 
 
Proca

Wysłany: 05-02-2017    [Cytuj]

Sarnaa3 czasem czytając Twoje posty zastanawiam się skąd Ty bierzesz siłę? Przytulam Cię serdecznie i przesyłam dużo pozytywnej energii na kolejne miesiące.
 
 
Sarnaa3
walcz a wygrasz:-)

Wysłany: 02-03-2017    [Cytuj]

Pozytywne emocje potrzebne bo jeszcze nie doszłam na nawroty-boje się a czego nie wiem

Rozmawiam z Adamem czasami o synku i tyle

Złość na siebie po co tyle czasu to trwało

Ale tyle musiało żebym zrozumiała że nie mogę zmienić życia jeśli ktoś sam tego nie chce
Zaczxynam życie od zera trzymajcie za mniue kciuki powinno mi się udać
 
 
Sarnaa3
walcz a wygrasz:-)

Wysłany: 29-10-2017    [Cytuj]

Witajcie
Zaczynam nowe życie zdala od Adama który pije i próbuje w dalszym ciągu się usprawiedliwiać że pije bo lubi itd itd,umiem już powiedziec mu że mnie to nie interesuje,poznałam człowieka który wie co to znaczy praca i szacunek do innych ,

W każdych modlitwach myślę o was wszystkuch i powierzam administratorów jak i wszystkich członków forum opiece św.Rity
 
 
KateZZ

Wysłany: 01-11-2017    [Cytuj]

Sarnaa3, zalogowałam się na tym forum, bo szukałam pozytywnych doświadczeń innych,że komuś udało się wyjść z bagna palenia trawki, uzaleznienia...Całą Twoją historię przeczytałam i niestety zmartwiło mnie to,że mimo tak profesjonalnego wydawałoby się podejścia/ zamknięte leczenie,terapia/ Twojemu mężowi się nie udało. Ja mam problem z bratem, jest 17 lat ode mnie młodszy i jest uzalezniony.W efekcie trafił do szpitala psychiatrycznego,bo miał psychozy odstawienne,teraz jest na lekach,i ma niby silną świadomość tego w jakim bagnie żył.Ale jak czytam Twoje posty to to tylko kropla w morzu.
Nie ma chwili ,żebym o nim nie myslała.Po Twoich wpisach widze, że sama muszę wybrać się na terapię, bo oszaleję.Mam swoją rodzinę i nie powinnam tak angażować się w życie 27latka, ale to mój brat :-(
 
 
chcerzucic

Wysłany: 06-11-2017    [Cytuj]

największy ból to to, że nie można pomóc komuś bliskiemu, chociaż nie wiadomo jak by się chciało ...
 
 
Sarnaa3
walcz a wygrasz:-)

Wysłany: 09-11-2017    [Cytuj]

Tak to prawda ból jest straszny ale uczucie bezsilności jeszcze gorsze, dzięki terapii potrafię po tylu latach patrzeć trzeźwo na byłego męża i nie dać wciągać się w jego gierki.

Osoba uzależniona jest jak bluszcz który opłata drzewo, przez moment jest to piękne ale po kilku latach staje się zbyt ciężkie do utrzymania pionu i wtedy trzeba podjąć tę bolesną decyzję. Ja dopiero na początku tego roku odciełam ten bluszcz i teraz w cichym cierpieniu patrzę jak usycha i ginie na moich oczach, jednak wiem że on miał wybór i wybrał to co mu daje przyjemność.

Adam nie brał i nie palił od 2013 w tym roku naćpał się podoba no 2 razy prosił o pomoc ale mu odmówiłam i teraz pije...... ale to nie mój problem..... Chociaż serce boli
 
 
GrzecznaGrazia

Wysłany: 15-11-2017    [Cytuj]

powodzenia i na pewno się uda.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna